RECENZJA | „Po własnych śladach” Mariusz Koperski

Źródło

Mariusz Koperski – urodził się w 1968 roku w Piotrkowie Trybunalskim. Od 25 lat mieszka w Zakopanem i Kościelisku. Jest absolwentem filologii germańskiej KUL, literaturoznawcą, pedagogiem, a od kilku lat pracuje jako urzędnik samorządowy w Zakopanem i Kościelisku. Po własnych śladach to druga powieść kryminalna jego autorstwa.*

Sięgnąłem po tę książkę, ponieważ zaciekawił mnie jej opis. Poza tym chciałem przeczytać coś, co choć na chwilę pozwoli mi zapomnieć o upałach i da wytchnienie.

Wigilijna noc. Podczas zamieci samochód pewnego biznesmena wjeżdża w chałupę we wsi pod Zakopanem. Kierowca ginie. Wygląda to na nieszczęśliwy wypadek, lecz Sławomir Derebas, komendant policji, uważa, że może być to morderstwo. Sprawa staje się bardziej zawiła, bo zamieszany może być w nią komisarz Karpiel.

Utwór bardzo mi się podobał. Czyta się go lekko i szybko. Akcja niekiedy trzyma w napięciu i przyspiesza, ale przez sporą część książki jej tempo jest umiarkowane. Jest bardzo dużo tajemnic i jakichś zawiłości, co przekłada się na to, że czytelnik na początku wie bardzo mało. Z każdą kolejną stroną wszystko staje się jaśniejsze. Przyczepić muszę się do tego, że przebieg sprawy i jej rozwiązanie jest trochę nierealne. Autora trochę poniosła wyobraźnia. Rozumiem, iż jest to fikcja literacka, aczkolwiek wolę, gdy morderstwo i wszystko co się z nim wiąże jest realne. Wtedy mocniej oddziałuje na czytelnika, który może zadać sobie pytanie: Kurczę, przecież to mnie też mogło się wydarzyć. Mariusz Koperski wpadł na ciekawy oraz oryginalny pomysł i wykonał go świetnie. Spodobało mi się zakończenie. Skojarzyło mi się trochę z książką Morderstwo w Orient Expressie Agathy Christie.

Autorowi udało się bardzo dobrze odwzorować zimowy klimat i przenieść mnie w tamto miejsce, co nie należy do łatwych zadań. Czułem ten śnieg na skórze i wiatr, który wieje w twarz. Na pewno będę musiał wybrać się do Zakopanego.

Bohaterzy zostali dość dobrze wykreowani. Najwięcej wiemy na temat komisarza Karpiela, bo to on w tym dziele odgrywa pierwsze skrzypce. Mamy okazję poznać trochę jego przeszłość i rodzinę. To osoba mądra, której zmysł dedukcji dopiero kiełkuje. Jest on stylizowany na idealnego policjanta, który rozwiąże każdą sprawę. Bolało mnie to, że Derebas jest trochę w cieniu i o nim wiem mniej, ale i tak wolę go od Karpiela, którego wyobrażam sobie jako pyszałka.

Uważam, że jest to dobry kryminał, po który warto sięgnąć. Mimo fabuły, która nie trzyma mocno w napięciu przez większą część utworu (jak w znacznej ilości dzieł tego gatunku),czyta się go szybko i przyjemnie. Czytałem tę książkę przekonany, iż jest to debiut, bo o autorze wcześniej w ogóle nie słyszałem, a na banerach promujących ów utwór nie było informacji o tym, iż jest to drugi tom serii. Bez znajomości pierwszej części, śmiało można sięgnąć po tę. Najbardziej spodobał mi się pomysł na jaki wpadł autor oraz klimat książki. Na plus jest również zagadka, która do łatwych nie należy. Jest to lżejszy kryminał, od którego można by rozpocząć swoją przygodę z tym gatunkiem, ale jako dość doświadczony czytacz jestem usatysfakcjonowany.


* Źródło – skrzydło książki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s