RECENZJA | „Straszna historia Nathaniela Wolfe’a” Brian Keaney

Źródło

Brian Keaney – jest brytyjskim autorem, który głównie tworzy książki z gatunku young adult. Obecnie mieszka w Londynie, gdzie pisze powieści.

Sięgnąłem po tę książkę, ponieważ zaciekawił mnie opis. Zapowiadało się na książkę młodzieżową z elementami grozy. Jak wyszło?

Ojciec Nathaniela Wolfa pomaga ludziom kontaktować się ze zmarłymi. Pomaga mu jego syn, który w duchy nie wierzy. Jednak dochodzi do pewnych wydarzeń, które zmieniają jego spojrzenie na zjawiska paranormalne.

Autor posługuje się lekkim i prostym językiem. Miał bardzo dobry i oryginalny pomysł, który został świetnie wykonany, ale są jakieś drobne mankamenty. Szkoda, że Londyn nie został bardziej szczegółowo opisany. Plusami są: duża czcionka, biegnąca szybko i płynnie akcja oraz towarzyszące przez sporą część utworu tajemnice.

Nathaniel jest dwunastoletnim, naiwnym chłopcem. Z racji tego, że do szkoły nie uczęszcza, nie grzeszy rozumem i nie potrafi niektórych rzeczy się domyślić, ale głupi nie jest. To osoba lojalna wobec swego ojca, która przechodzi bunt. Cechuje się odwagą i jest skory do pomocy. Mimo iż jest to główny bohater, to nie został on jakoś bardzo dobrze wykreowany, co przekłada się na to, że na jego temat nie mamy wielu informacji.

Po lekturze zauważyłem, że źle zinterpretowałem słowo straszna, które pojawia się w tytule. Myślałem, że ma ono oznaczać, iż Nathaniel będzie miał niemiłe spotkanie z duchami czy jakimiś zjawiskami paranormalnymi albo będą na nim egzorcyzmy odprawiać. Przeczytawszy ostatnie słowo doszedłem do wniosku, że owy wyraz odnosi się bardziej do jego sytuacji rodzinnej, bo dla mnie książka ta straszna nie jest.

Utwór jest przewidywalny i trochę schematyczny. To opowiastka na godzinę, dwie, której celem jest pokazanie czytelnikom tego, co można robić, a czego nie. Porusza temat alkoholizmu.

Największym plusem tego dzieła jest jego oryginalność. Nie jest to młodzieżówka, która czegoś uczy, ale nie ma w niej rozlewu krwi czy jakichś scen walk. Może mieć to związek z tym, że utwór ukazał się 8 lat temu, a wtedy chyba nie było jeszcze mody do pisania mocnych utworów dla dzieci i młodzieży.

Jedyną emocją jaka towarzyszyła mi podczas czytania, był smutek z powodu sytuacji rodzinnej głównego bohatera. Nie ukrywam, że łezka się w oku kręciła.

Zakończenie nie wyjaśnia wszystkich wątków. Powieść kończy się w taki sposób, że czytelnik zadaje pytanie: Co z Nathanielem? Po drugi tom sięgnę, gdyż jestem ciekawy jak skończy się historia tego chłopca i jakie przygody on jeszcze przeżyje.

Uważam, że po to dzieło powinny sięgać osoby w wieku około 12 lat, gdyż takie dzieci historia Nathaniela może przerazić. Wydawnictwo popełniło błąd, nie podając takiej informacji. Oczami osiemnastolatka jest to średnia książka.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s