RECENZJA | „Wojna Światła i Ciemności” Forest Blackwood

Sięgnąłem po ten utwór, ponieważ ostatnimi czasy rzadko zdarzało mi się czytać fantastykę, a lubię ten gatunek. Czy warto przeczytać Wojnę Światłości i Ciemności?

Artis, hrabia z Królestwa Draxban, odkrywa mechanizm umożliwiający przemieszczanie się między krainami. Z jednej strony jest to bardzo przydane, ale w niektórych krainach są siły nieczyste, które zaczynają siać spustoszenie. Ludzie, którzy dotąd żyli w odosobnieniu, muszą połączyć swe siły, by pokonać panoszące się zło.

Zarówno tytuł jak i okładka pokazują, że w książce mamy podział na tych typowo „dobrych” i „złych”. Jest to jeden ze schematów często powielanych, który działa na niekorzyść utworu. Już na samym początku utwór stracił trochę w moich oczach, a przede mną było jeszcze prawie czterysta stron.

Autor posługuje się dość lekkim i prostym językiem. Akcja biegnie spokojnie, jedynie w niektórych momentach trochę przyspiesza. Pomysł na utwór może nie jest zbyt oryginalny, ale można było z tego zrobić coś ciekawego. Niestety nie do końca udało się to w przypadku tej powieści. Nie ukrywam, Wojna Światła i Ciemności trochę mi się podobała, aczkolwiek spodziewałem się czegoś o wiele lepszego.

Co rusz pojawiają się jakieś walki między obiema stronami konfliktu. Zostały one bardzo dobrze opisane. Czytelnik wie o każdym ruchu, którzy bohaterzy zrobili. Zdziwiła mnie jedna rzecz. Mężczyzna i wiedźma walczyli. On posługiwał się toporem, natomiast ona magią. Facet ten zdążył do niej dojść, zamachnąć się mieczem i ściąć jej głowę. Skoro kobieta ta potrafi czarować, to raczej zdążyłaby coś zrobić. Trochę to dla mnie nielogiczne.

Niektóre rzeczy działy się zbyt szybko, co sprawiało, iż nie były one za bardzo realne.

Plusem jest na pewno wykreowany świat. To olbrzymi obszar podzielony na siedem krain, które różnią się od siebie na przykład ukształtowaniem powierzchni itp. Zamieszkiwany jest on przez ludzi, wiedźmy, wampiry, czarnoksiężników, czarodziejki, anioły i zwykłych ludzi niemających żadnych niezwykłych umiejętności. Zabrakło mi mapy, która ułatwiałaby poruszanie się po tym uniwersum oraz jeszcze większej ilości opisów.

Zabrakło mi również jakiegoś spisu wszystkich postaci wraz z krótką charakterystyką oraz nazw krain, ponieważ trochę ich się uzbierało i bardzo łatwo było się w tym pogubić. Czasem musiałem zastanawiać się kim dana postać była, co zabierało trochę przyjemności z czytania.

Bardzo spodobała mi się końcówka książki, gdyż pojawiło się tam trochę nowych okoliczności, które trochę namieszały. Do tamtego momentu wydawało mi się, iż wiem, jak zakończy się utwór, ale na szczęście się myliłem.

Niestety autor nie skupiła się na tym, aby przybliżyć czytelnikom postacie (nawet te główne). Mamy na ich temat niewiele informacji. Przede wszystkim są one jakieś powierzchowne, niezbyt ważne. Spodobały mi się jedynie wiedźmy, gdyż były one zabawne, wręcz nieco dziecinne (patrząc na ich kłótnie).

Mam mieszane uczucia wobec tegoż dzieła. Były rzeczy, które mi się podobały, ale pojawiły się też jakieś zgrzyty. Wątpię, abym na długo zapamiętał ten utwór, gdyż nie wnosi on nic do literatury fantastycznej.

Podsumowując, książkę polecam przede wszystkim osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z fantastyką. Dzieci niech tego nie czytają, gdyż jest sporo dość brutalnych opisów. Lepiej, żeby zagorzali fani tego gatunku omijali tę powieść z daleka.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Alternatywnemu.

Tytuł: Wojna Światła i Ciemności
Autor: Forest Blackwood
Wydawnictwo: Alternatywne
Korekta: Karolina Wąsowska
Wydanie: I
Oprawa: miękka
Liczba stron: 382
Rok wydania: 2017
ISBN: 978-83-942098-3-4

Advertisements

5 thoughts on “RECENZJA | „Wojna Światła i Ciemności” Forest Blackwood

  1. Co rusz pojawiają się jakieś walki między obiema stronami konfliktu. Zostały one bardzo dobrze opisane. Czytelnik wie o każdym ruchu, którzy bohaterzy zrobili. Zdziwiła mnie jedna rzecz. Mężczyzna i wiedźma walczyli. On posługiwał się toporem, natomiast ona magią. Facet ten zdążył do niej dojść, zamachnąć się mieczem i ściąć jej głowę. Skoro kobieta ta potrafi czarować, to raczej zdążyłaby coś zrobić. Trochę to dla mnie nielogiczne.

    CÓŻ HAHAHA CONAN BARBARZYŃCA Z CYMERII TAKŻE ZABIJAŁ WIEDZMY. TYLKO ŻE JEDNYM MOCNYM CIECIEM, GDZIE CZARY LATAŁY WRAZ Z GŁOWĄ CZAROWNICY. JAK WIADOMO PRZECIEŻ CZAROWNICE RZUCAJĄ ZABÓJCZE ZAKLĘCIA, JEDNAK CONAN NIE UGIĄŁ SIĘ TEŻ PRZED NIMI.

    Liked by 1 osoba

  2. Bohater zapewne też posiadł magiczne siły i pewnie był szybszy od rzeczonej wiedzmy. Ech raz tak bywa że raz na wozie raz pod wozem 🙂

    Lubię

  3. Zgadzam się z Mateuszem! Prawda jest taka że książka należy się wytrawnym znawcą fantasy. Autor wybornie poradził sobie z dobrem i złem. Wykreował nowe istoty, światy, fabułe czyta się bardzo dobrze. Będę polecał!

    Liked by 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s