WYWIAD | Michalina Łuczak

Michalina Łuczak jest absolwentką VIII Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy. Ma na swoim koncie sporo sukcesów literackich m.in. została doceniona w „Konkursie na opowiadanie fantastyczne” serwisu „Secretum”.*

1. Co lubi Pani robić?

Pierwsza myśl nie okaże się chyba nadto zaskakująca, bo jak większość ludzi lubię spać oraz jeść, a idąc dalej i przy okazji zawężając grono osób o podobnych priorytetach, przepadam za czytaniem bądź pisaniem (często wymiennie), graniem w gry komputerowe i nauką. Oczywiście poszerzającą zainteresowania, niekoniecznie przymusową.

Wbrew poczuciu ambicji na wielu płaszczyznach jestem raczej leniwym człowiekiem. Albo – jakby to ładniej ująć w słowa – cierpiącym na przewlekłą chorobę prokrastynacji.

2. Czy według Pani każdy może pisać?

Każdy, kto opanował alfabet i ma jakiś zasób słów, a dodatkowo posiada zdrowe kończyny… jest chyba w stanie pisać, o ile wykazuje ku temu chęci.

Możliwość tworzenia tekstów o konkretnej wartości – nawet jeśli osobistej – też nie powinno zostać nikomu odebrane, ale pokuszę się o małe zastrzeżenie, że w wypadku zamiaru pokazywania czegoś szerszej publice powinno się to jednak przemyśleć. Nie wszystko nadaje się do czytania (z różnych względów) i nie każdy musi umieć pisać coś, co da się przeczytać (również z wielorakich przyczyn), jednak próbować zawsze można.

Poza tym pisanie – jakiekolwiek – rozwija. Więc czemu nie?

3. Co lub kto jest Pani inspiracją?

Pokuszę się o cytat, który chyba najlepiej odda, gdzie znajduję inspirację: „Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki”.

4. Jeśli mogłoby się spełnić Pani jedno życzenie, to co by to było?

Wybudować pomnik twardszy niż ze spiżu.

5. Ma Pani jakiś literacki autorytet?

Jeśli chodzi o fantastykę – Terry Pratchett jest moim mistrzem w tym gatunku; uwielbiam jego humor oraz swobodę języka. Z innych… Chyba trochę Brent Weeks i Matt Ruff, choć to raczej polega na tym, że zwyczajnie lubię ich książki i styl. Również Umberto Eco trafia w mój gust pod tym względem, jego sposób formułowania zdań jest dla mnie bardzo przekonujący.

6. W kolejnej książce znów znajdą się trzy opowiadania. Dlaczego taka liczba? Czy ma ona dla Pani jakieś znaczenie?

Sama liczba nie na dla mnie większego znaczenia, to po prostu kwestia zamysłu. Trzy opowiadania wydają mi się odpowiednią ilością tekstu, w których mogę przekazać to, co zechcę. Inna sprawa, że jest przy tym mniej roboty, niż jakby miały pojawić się cztery czy więcej historii.

7. Jak zareagowała Pani rodzina na wieść, iż ukaże się Pani debiutancka książka?

Najbliższa rodzina (ta, która nie wykazuje tylko sztucznego zainteresowania) zareagowała, jak się można domyślić, całkiem entuzjastycznie. Mama była bardzo dumna, babcia też. Cóż, w końcu to jakiś sukces – mieć 19 lat i wydać książkę. Mimo że minął już prawie rok, a osobiście znacznie mniej o tym wszystkim myślę, tak nadal wywołuje u mnie uśmiech na twarzy, gdy słyszę lub widzę, kiedy kochana rodzicielka chwali się mną swoim znajomym.

8. Jaki jest Pani stosunek do krytyki?

Krytyka jak krytyka – zawsze wywoła jakiś zgrzyt. Przyzwyczaiłam się, że wiele osób ma odmienne spojrzenie na świat niż ja, a co za tym idzie, inaczej go pojmuje, więc niekoniecznie muszą rozumieć wszystko, co zostało zawarte w książce. I z tą myślą byłam od początku pogodzona, właściwie nie tylko w odniesieniu do pisania czegokolwiek, co głównie życia. „Zbiór historii nietypowych” nie jest dla ludzi, jest dla osób. Bo nie każdy ma ochotę skusić się na refleksję.

A jeśli chodzi o krytykę techniczną – to już kwestia gustu. Nad swoim stylem pracowałam bardzo długo, a dodatkowo jestem purystką językową, więc robię wszystko, by to brzmiało i dobrze, i poprawnie. Bardziej by mnie jednak zabolał (co uczyniło wydawnictwo, wprowadzając „korektę” na błędne wersje) przytyk do polszczyzny niż do samego warsztatu.

Wszelkie uwagi przyjmę do wiadomości i jeśli w głębi serca uznam, że rzeczywiście coś jest do zmiany, to tak też zrobię.

9. Jakiego gatunku książki lubi Pani czytać?

Fantastyka przede wszystkim, ale też kryminały, sensacje. Nawet humorystyczne, lekkie pozycje. I naukowe (oraz niekiedy historyczne) z pogranicza moich zainteresowań. Psychologiczne także.

10. Od kiedy Pani pisze?

Od podstawówki chyba. A bardziej świadomie i z nieco większą powagą – od gimnazjum. W wieku 14 lat uparłam się, że napiszę książkę… Ale odłożyłam w czasie ten plan i wróciłam do niego w liceum.

11. Skąd bierze Pani pomysły na opowiadania?

Nie biorę ich. Same przychodzą. A skąd? Z inspiracji.

12. Trudno jest wydać debiutancką książkę?

Nie mam porównania do niczego innego, więc nie wiem. Niemniej mnie to zżarło sporo nerwów, popadałam w skrajną niecierpliwość, często czymś się denerwowałam, a należę raczej do grona osób o niewzruszonym, spokojnym temperamencie. Fakt faktem, że musiałam bardzo długo czekać na wiele rzeczy.

13. Czym się Pani zajmuje (pomijając pisanie)?

Studiuję filologię klasyczną, od czasu do czasu wykonuję jakieś zamówienia pirograficzne i bez żadnego papieru (jeszcze), ale za to z możliwie największą starannością poświęcam się poprawianiu zleconych tekstów. Poza tym jestem trochę powsinogą, bo kursuję pomiędzy domem rodzinnym (Bydgoszcz), stancją (Poznań) i znajomymi (Kraków, czasem Wrocław lub Lublin) – nie śpię, zwiedzam. Moje życie niewiele się zmieniło po wydaniu książki, nadal uchodzę za tę niekiedy marudną, czarną owcę, która częściej przemęcza się od altruizmu niż dbania o swoje potrzeby. Ot, czego się nie robi dla innych.


* Źródło – LC.

Reklamy

4 thoughts on “WYWIAD | Michalina Łuczak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s