RECENZJA | „Śpiący Książę” Melinda Salisbury

corka-zjadaczki-grzechow-tom-2-spiacy-ksiaze-b-iext39895620

Melinda Salisbury mieszka nad morzem, gdzieś na południu Anglii. Jako dziecko naprawdę myślała, że Matylda Roalda Dahla to jej autobiografia, po części dlatego, że jej dziadek często omyłkowo nazywał ją Matyldą, a lokalna biblioteka miała dość nonszalanckie podejście do wypożyczanych książek. Niestety, nigdy nie przejawiała zdolności telekinetycznych. Lubi podróżować i przeżywać przygody. Lubi też średniowieczne zamki, nieśredniowieczne akwaria, Ryszarda III i wszystko co skandynawskie. Można znaleźć ją na Twitterze pod @AHintofMystery, ale czujcie się ostrzeżeni, bo dużo tweetuje.*

Śpiący Książę budzi się i robi istną masakrę. Errin, kobieta, która zajmuje się chorą matką, musi uciekać ze swojego miejsca pobytu. Nie ma dachu nad głową, liczy, że tajemniczy mężczyzna Silas, który kupował u niej trucizny, pomoże jej, jednak on znika bez śladu. Errin wędruje przez królestwo, które jest na skraju wojny. Szuka sposobu, aby uratować siebie i matkę. W czasie swojej podróży odkrywa rzeczy, które zmienią jej życie. Będzie musiała podjąć decyzję, która wpłynie na los królestwa.

Zacząłem czytać tę książkę i przeżyłem szok, bo moja ukochana Twylla nie była narratorką. Niemniej zacząłem zanurzać się w historię tej książki. Muszę powiedzieć wam jedno: Córka zjadaczki grzechów podobała mi się bardziej. Śpiący Książę to powieść z nudnym początkiem, trochę lepszym rozwinięciem i zaskakującym zakończeniem. Utwór został napisany lekkim językiem, ale nie ma trzymającej w napięciu akcji oraz sieci intryg, które podobały mi się w pierwszym tomie tej trylogii. Miałem wielkie oczekiwania wobec tej książki, ale zawiodłem się nią. Dużym plusem tej książki jest oryginalny pomysł, dobrze wykonany.

Dzieło to nie jest za bardzo rozbudowane, gdyż mamy jeden główny wątek oraz kilka pobocznych. W pierwszej części było podobnie, więc chciałem, aby autorka bardziej rozbudowała drugą część i powaliła tym czytelników na kolana.

Pojawił się wątek miłosny, ale nie za bardzo mi się on spodobał, gdyż odniosłem wrażenie, iż autorka nie przyłożyła się, gdy go tworzyła. Ta „miłość” jest bezpodstawna i trochę sztuczna.

Errin jest aptekarką, która opiekuje się chorą matką. Mieszkają w domku na uboczu. Nielegalnie sprzedaje trucizny oraz inne mikstury po to, by móc zapłacić czynsz. W pierwszym tomie była wzmianka o Śpiącym Księciu, ale dopiero w drugiej części dowiadujemy się o nim dużo ciekawych rzeczy.

Śpiący Książę to dzieło z gatunku literatury fantastycznej (wg Lubimy Czytać), a jak na złość, fantastyki w tym utworze jest bardzo mało, wręcz prawie w ogóle. Dlaczego autorka postanowiła zmienić tak drugi tom tej trylogii?

Twylla, Merek i Lief zeszli na drugi plan, co moim zdaniem nie było dobrym zagraniem, gdyż bardzo polubiłem te postacie w pierwszej części i oczekiwałem, iż będą się często pojawiały również w tej.

Podsumowując: jest to gorsza część, niemniej przeczytajcie ją, bo wam może się spodobać, gdyż na Lubimy Czytać ten tom ma lepszą ocenę niż Córka Zjadaczki Grzechów, co dla mnie jest bardzo dziwne.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.

Tytuł: Śpiący Książę
Tytuł oryginału: The Sleeping Prince
Autor: Melinda Salisbury
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Cykl: Córka Zjadaczki Grzechów (tom II)
Tłumaczenie: Jakub Chudy
Projekt okładki: Mariusz Banachowicz
Korekta: Natalia Galuchowska, Marzena Zielonka, Teresa Zielińska
Wydanie: I
Oprawa: miękka
Liczba stron: 393
Data wydania: 25.05.2016
ISBN: 978-83-7983-629-1


** Źródło – książka.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s