RECENZJA | „Ene, due, śmierć” M. J. Arlidge

ene-due-smierc-b-iext28200428

M. J. Arlidge przez piętnaście lat pracował dla telewizji, specjalizując się w produkcjach spod znaku drama. Ostatnie pięć spędził przy produkcji kilku seriali kryminalnych dla ITV, emitowanych w godzinach najlepszej oglądalności, w tym The Little House, Undeniable oraz znanych ze stacji Tele 5 Rozdartych. Aktualnie pisze scenariusze do Milczącego świadka (w Polsce dostępnego na BBC Entertainment). Prawa do jego debiutanckiej, bestsellerowej powieści Ene, due, śmierć, w której po raz pierwszy pojawia się inspektor Helen Grace, zostały sprzedane już do 25 krajów.*

Pewien człowiek porywa dwie różne osoby. Więzi je w jakimś zapomnianym miejscu. Zostawia im pistolet z jedną kulą oraz wiadomość. Wybór należy do nich: życie albo śmierć. Sprawą zajmuje się Helen Grace. Policja musi działać szybko, bo kolejne osoby znikają. Dobór osób wydaje się być przypadkowy. Czy uda się uratować niewinne osoby? Wybiorą oni śmierć czy życie?

Jestem w szoku, że dopiero teraz sięgnąłem po ten utwór. Ta książka jest znakomita!!! Wartka, trzymająca w napięciu akcja, świetnie wykreowani bohaterowie, bardzo dobry pomysł, który został idealnie wykonany, lekki język… Jest to najlepszy thriller, jaki czytałem w tym roku.

Główną postacią jest Helen Grace – policjantka, która bardzo szybko awansowała i stała się inspektorem. Przypomina mi ona trochę Joannę Chyłkę z Kasacji Remigiusza Mroza, gdyż obie są twardymi, samotnymi i tajemniczymi kobietami, których bać się może nawet najtwardszy mężczyzna. Helen to bohaterka, którą albo się od razu lubi albo nienawidzi. Jest on pełna wyrazu, temperamentu.

Każdy człowiek przeżywa niezliczone chwile, w których zastanawia się, czy lepiej się wycofać, czy skoczyć na głęboką wodę. W miłości, pracy, wśród przyjaciół i rodziny nadchodzą czasem momenty, kiedy musisz zdecydować, czy jesteś gotowy do wyjawienia całej prawdy o sobie.

Utwór ten pokazuje, iż ciągle stajemy przed wyborami, że człowiek z natury chce żyć długo i może zabić nawet tych, których kocha.

Ene, due, śmierć to udany debiut. Rewelacyjna książka, którą musi przeczytać każdy szanujący się fan thrillerów. Utwór ten bardzo mi się spodobał. Jestem nim zachwycony i czekam na więcej. Najbardziej spodobał mi się pomysł, z którym wcześniej się nie spotkałem. M. J. Arlidge to pisarz, który na pewno będzie znany na całym świecie, a jego twórczość będzie o wiele lepsza od skandynawskiej.

Autor umiejętnie zaplata wątki, tworzy przerażający nastrój oraz zaskakuje czytelnika. Przyznaję, że często zbierało mi się na wymioty oraz iż bałem się wieczorem wyjść z domu, bo wszystko było tak realistycznie opisane.

Na końcu książki znajduje się fragment drugiego tomu. Jest to bardzo dobry zabieg, ponieważ pobudza ciekawość. Wiem, że niedługo będę musiał przeczytać kolejną część, bo inaczej oszaleję.

Podsumowując: przede wszystkim polecam tę książkę miłośnikom thrillerów.

Tytuł: Ene, due, śmierć
Tytuł oryginału: Eeny Meeny
Autor: M. J. Arlidge
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Przekład: Agnieszka Brodzik
Korekta: Magdalena Owczarzak
Projekt okładki: Izabella Marcinowska
Wydanie: I
Oprawa: miękka
Liczba stron: 418
Data wydania: 4.02.2015
ISBN: 978-83-7976-229-3


* Źródło – książka.

Reklamy

One thought on “RECENZJA | „Ene, due, śmierć” M. J. Arlidge

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s