RECENZJA | „Wybraniec” Marie Lu

źródło

Day, ów chłopiec z ulicy, którego całym bogactwem było brudne ubranie i szczerość w oczach, zawładnął moim sercem.
Jest najpiękniejszy na świecie, zarówno ciałem jak i duszą.
Jest srebrnym błyskiem w świecie ciemności.
Jest moim światłem.

Marie Lu – niegdyś dyrektor artystyczny firmy zajmującej się tworzeniem gier komputerowych Online Alchemy, właścicielka marki Fuzz Academy, obecnie autorka dystopijnych powieści.

Powieść Wybraniec to drugi tom trylogii, którą Marie Lu napisała pod wpływem Wiktora Hugo. Pewnego dnia, oglądając ekranizację Nędzników, zaczęła zastanawiać się nad relacją między znanym kryminalistą a detektywem. W ten sposób narodziła się June i Day oraz ich historia oparta na ter relacji.*

Umiera Elektor Primo. Day i June znajdują się wtedy w Vegas. Kraj pogrąża się w chaosie, a główni bohaterowie dołączają do Patriotów. Day i June muszą zabić nowego Elektora Primo – Andena – w zamian za odnalezienie Edena oraz przerzucenia ich do Kolonii. Gdy June zbliża się do Elektora dochodzi do wniosku, że Anden jest zupełnie inny. Co ona wybierze?

W poprzedniej części dużą zaletą byli bohaterowie, ale w tym tomie zostali oni zepsuci. Stali się ckliwi, nudni, przewidywalni.

Plusem jest to, czego brakowało mi w Rebeliancie, mianowicie reszta świata. Nie wiedzieliśmy, co się z nimi dzieje, czy w ogóle istnieje coś oprócz Republiki i Kolonii. W tej części autorka uchyla rąbka tajemnicy, ale z umiarem, mając zapewne jakieś asy w rękawie. Poznajemy przeszłość Stanów Zjednoczonych oraz przyczyny powstania Republiki.

Jednym z poruszanych problemów książki jest nie akceptacja ludzi biedniejszych przez bogatszych.

Day jest szesnastolatkiem. Odznacza się dużym sprytem oraz inteligencją. Potrafi dobrze kłamać, jest sarkastyczny, umie szybko podejmować dobre decyzje. June jest tak naprawdę damską wersją chłopaka. Odróżnia ją jedynie spostrzegawczość. Bohaterów w utworze jest wielu, do tych ważniejszych należą: Tess, Razor, Kaede i Anden.

Akcja powieści dzieje się w czasach współczesnych, aczkolwiek miejscem jest Republika Amerykańska, czyli zachodnie wybrzeże Ameryki Północnej.

Pomysł na fabułę jest bardzo dobry. Nie spotkałem się jeszcze z czymś takim, dlatego jest on dla mnie oryginalny. Rozwija się ona w sposób spójny i logiczny, nie ma jakichś dłuższych nudniejszych momentów. Bohaterowie są różni. Niektórzy bardziej dopracowani od pozostałych. Narracja jest pierwszoosobowa, narratorami są June i Day, którzy pokazują nam swoje spostrzeżenia (bardziej bądź mniej zbliżone do siebie) na temat spotkanych ludzi bądź zaistniałych wydarzeń. Główną osią fabularną jest wojna między Republiką a Koloniami. Jest to prawdopodobnie efekt wyobraźni autorki.

Wybraniec jest dla mnie dziełem gorszym od Rebelianta. Głównie ze względu na to, iż nie trzyma on w napięciu tak mocno jak robił to pierwszy tom. Owszem, jest lekki i prosty język, ciekawy styl, zapadający w pamięć bohaterowie, są intrygi… Najbardziej w całym utworze spodobał mi się wątek miłosny ze względu na to, iż został on ukazany prawdziwie. Zaczyna się od niewinnego dotykania się i pocałunków. Bohaterowie stawiają bardzo małe kroczki, są uważni i zawstydzeni. Day nie jest typem chłopaka, który od razu proponuje pójście do łóżka czy wyznaje miłość, mimo iż nie jest do końca pewny swego uczucia. June to nie dziewczyna, która udaje uległą, która zachowuje się jak mała dziewczynka, tzn. jest bezbronna, szuka typa macho, który ochroni ją przed wszystkim.

Duży ukłon wędruje ode mnie w stronę autorki za umiejętne granie emocjami. Czasem chciało mi się płakać, czasem skakać ze szczęścia, a nieraz nie wiedziałem jak mam zareagować.

Podsumowując: polecam! Jeśli pierwszy tom spodobał ci się, jeśli jesteś ciekawy, co wydarzy się później, sięgnij po ten utwór. Mimo iż jest troszeczkę gorszy, warto. Nie powinieneś się rozczarować. Książkę polecam przede wszystkim młodzieży od dwunastu lat.

Za przekazanie egzemplarza recenzenckiego dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa.

Tytuł: Wybraniec
Tytuł oryginału: Prodigy
Autor: Marie Lu
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Cykl: Legenda (tom II)
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Korekta: Marzena Zielonka
Wydanie: I
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Liczba stron: 362
Data wydania:
5.03.2013
ISBN: 978-83-7895-099-8

* źródło – skrzydło okładki

Reklamy

2 thoughts on “RECENZJA | „Wybraniec” Marie Lu

  1. „Legenda” to jedna z moich ulubionych serii, jakie kiedykolwiek miałem okazje przeczytać 🙂 Co prawda, drugi tom jest chyba najsłabszy z wszystkich, jednak ogólnie rzecz biorąc, cała ta trylogia jest świetna. Chętnie bym się cofnął w czasie o 3 lata, by móc na nowo poznać losy Daya i June 🙂 Mam nadzieję, że kolejna seria Marie Lu będzie równie dobra, choć po pierwszym tomie mam kilka wątpliwości…
    http://mybooktown.blogspot.com

    Polubienie

  2. Nie czytałam pierwszego tomu, dlatego też przejrzałam Twoją recenzję powierzchownie. Bardzo podobają mi się główni bohaterowie, lubię takie charakterki. Do tego, jak wspominasz, oryginalny pomysł na fabułę. Wyczuwałabym w tym dobry wieczór, nawet dwa. Tylko szkoda, że drugi tom jest gorszy od pierwszego. Przyzwyczajona jestem do tego, że to właśnie następne są lepsze od poprzednich. No cóż, będę miała oko na autorkę i jej powieści. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s