RECENZJA | „Złote spinki Jeffreya Banksa” Marcin Brzostowski

 

Złote spinki Jeffreya Banksa to książka, przy której śmiałem się do rozpuku. Idealna pozycja na wieczór.

O autorze (źródło – okładka książki):

Marcin Brzostowski (ur. 1969) – autor powieści Pozytywnie nieobliczalni, Radio miłość nadaje!, I tak skończymy w więzieniu! czyli Tryptyk Polski (bez trzeciej części), Podpalę wasze serca!, Zemsta kobiet, The vengeance of women, Słodka bomba Silly, Sweet bomb Silly, zbioru miniatur Szach-Mat! czyli Szafa wychodzi, ja zostaję oraz kilku innych e-booków. Laureat konkursu Ad Absurdum zorganizowanego przez wydawnictwo Indigo. Fragment nagrodzonego tekstu został opublikowany w książce Śmiertelne absurdalne zebranie, edycja 2007/8. Jest także zdobywcą II miejsca w konkursie na opowiadanie, zorganizowanym przez portal literacki kochamksiazki.pl (2013).

Lekki język, ciekawy pomysł, który został świetnie wykonany, duża dawka humoru, bohaterowie, których nie da się zapomnieć, dynamiczna akcja, polskie krówki, Marilyn Monroe – to wszystko i wiele więcej czeka na czytelnika w tej króciutkiej książce. Gdy autor zapytał się mnie, czy zrecenzuję ten utwór, trochę się wahałem, bo wprawdzie lubię kryminały, ale nie wiedziałem, czy gangsterskie klimaty będą mi odpowiadać. Muszę rzec jedno: ogromnie się cieszę, że miałem okazję zapoznać się z tym utworem. Przeżyłem z nim godzinę dobrej zabawy!

Jeffrey Banks, minister spraw wewnętrznych, gubi złote spinki podarowane przez żonę w dwudziestą rocznicę ślubu. Ezekiel Horn, szef londyńskiego podziemia, musi potwierdzić swoją dominację nad bossem rosyjskiej mafii. Frankie Turbo, żołnierz, ma za zadanie przewieść bezpiecznie dwadzieścia kilogramów kolumbijskiej kokainy. Niektóre zadania są łatwiejsze, inne trudniejsze, ale jedno jest pewne – czas nieubłaganie pędzi, a to dopiero początek ich problemów. To wszystko dzieje się oczywiście w Londynie.

Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani. Sara Lou – ponętna, seksowna dziewczyna, która potrafi wykorzystać swój „talent”. Każdemu na jej widok odebrałoby mowę. Frankie Turbo – gangster jak się patrzy. Wierny swojemu przywódcy z wielkim karkiem. Nie chciałbym natknąć się na niego w nocy w ciemniej uliczce.

W tej krótkiej książce byłem wiele razy zaskakiwany. Co kilkanaście stron działo się coś, co rozśmieszało mnie tak bardzo, że raz dostałem przez to czkawki.

Jedno jest pewne: prędzej czy później sięgnę po pozostałe utwory Marcina Brzostowskiego. Jeśli one również okażą się tak samo dobre, to wywinduje on na pierwsze miejsce mojej prywatnej listy mało znanych pisarzy. Dziwię się, że o Złotych spinkach Jeffreya Banksa nie jest głośno, gdyż dzieło to ewidentnie na to zasługuje.

Podsumowując tę krótką recenzję: szczerze polecam! Jeśli lubicie się śmiać, przeczytajcie! Jeśli lubicie gangsterów, przeczytajcie! Jeśli chcecie wiedzieć, co z tym wszystkim wspólne mają złote spinki, przeczytajcie! Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego ważną rolę odgrywa Manchester, przeczytajcie! Jest to na razie najlepsza książka jaką przeczytałem w 2016 roku, a trochę ich już jest za mną.

Za przekazanie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Marcinowi Brzostowskiemu.

Tytuł: Złote spinki Jeffreya Banksa
Autor: Marcin Brzostowski
Wydawnictwo: e-bookowo
Korekta: Zuzanna Błońska
Wydanie: I
Oprawa: miękka
Liczba stron: 138
Rok wydania: 2015 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-7859-585-4
Reklamy

One thought on “RECENZJA | „Złote spinki Jeffreya Banksa” Marcin Brzostowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s