RECENZJA | „Metro 2035” Dmitry Glukhovsky

Kiedyś bał się szczurów, ale już dawno się przyzwyczaił. Szczury jak szczury. Gówno jak gówno. Ciemność jak ciemność. Życie jak u wszystkich.

O Autorze (w oparciu o informacje zawarte w książce):

Dmitry Glukhovsky – rosyjski pisarz, dziennikarz i felietonista; pracował m.in. dla Euronews TV, Deutche Welle i Russia Today. Pisze na łamach „Harper‘s Bazzae”, „l‘Officiel” i „Playboya”. Laureat nagrody Europejskiego Towarzystwa Fantastyki Naukowej. Największy rozgłos przyniosła Glukhovsky‘emu postapokaliptyczna powieść Metro 2033, którą zaczął pisać w wieku 18 lat. Ukończone dzieło, opublikowane w Rosji w 2005 roku, stało się wielkim bestsellerem, osiągając kilkusettysięczny nakład. Prawa do powieści Metro 2033 zostały sprzedane do ponad 30 krajów; w oparciu o jej fabułę i pomysł powstały dwie gry komputerowe, planowana jest również hollywoodzka ekranizacja. W 2009 roku ukończył powieść Metro 2034, a w 2015 Metro 2035.

Książka kontynuuje historię z pierwszego tomu, który bardzo mi się podobał. Z wielką chęcią po nią sięgnąłem. Czy było warto?

Otwieram książkę, zaczynam czytać i widzę… Artem. Że co? Przecież on zginął, więc jak to się stało, iż znów żyje. Po tym niemałym zaskoczeniu zagłębiałem się dalej i muszę powiedzieć: jest dobrze. Utwór ten jest ciekawy, krótkie zdania, których jest pełno nadają tempo akcji, język nie jest ciężki. Niesamowite i zarazem przerażające jest to, że to wszystko, co zdarzyło się w tej części oraz poprzednich może się zdarzyć w naszym realnym świecie. Jest to w pewnym sensie przestroga dla ludzi. Były momenty nudne, między innymi te, w których autor tak jakby powtarzał to, co było już powiedziane w poprzednich częściach.

Opis (źródło – okładka):

Trzecia wojna światowa starła ludzkość z powierzchni Ziemi. Planeta opustoszała. Całe miasta obróciły się w proch i pył. Przestał istnieć transport, zamarła komunikacja. Radio milczy na wszystkich częstotliwościach. W Moskwie przeżyli tylko ci, którzy przy wtórze syren alarmowych zdążyli dobiec do bram metra. Tam, na głębokości dziesiątek metrów, na stacjach i w tunelach, ludzie próbują przeczekać koniec cywilizacji. W miejsce utraconego ogromnego świata stworzyli swój własny ułomny światek. Czepiają się życia i ani myślą się poddać. Pewnie marzą o powrocie na powierzchnię – kiedyś, kiedy obniży się poziom radiacji. I nie tracą nadziei na odnalezienie innych ocalałych.

Metro 2035 różni się od wcześniejszych części. Kolorystyka okładki znacznie różni się od pozostałych tomów, nie ma potworów, pojawia się motyw polityczny, jest bardziej rozbudowany aspekt psychologiczny, który, prawie, wysuwa się na pierwszy tor. Pojawiają się pytania o przyszłość ludzi, np. czy nasza cywilizacja przetrwa

Zobaczyłem, że na okładce widnieje taki komunikat: 18+ powieść przeznaczona dla dorosłego czytelnika. Po zastanowieniu stwierdziłem: nie. Utwór ten może przeczytać każdy. Wątpię, aby kilkunastolatkowi w księgarni powiedzieli: proszę o pokazanie dowodu osobistego lub innego dokumentu ukazującego, że masz osiemnaście lat. Owszem, człowiek starszy może trochę lepiej zrozumieć tę książkę, bo chyba o to chodziło, gdyż nie ma tam za bardzo brutalnych scen, ale osoba niepełnoletnia również może sięgnąć po to dzieło, i nawet jak nie zrozumie bądź nie zwróci uwagi na filozoficzne pytania, to chociaż przeżyje literacką przygodę.

Artem, który kojarzył mi się wcześniej z niedojrzałym dorosłym, przeszedł przemianę. Stał się dojrzalszy, choć zdarzały się jemu „wpadki”, tj. pewne decyzje wpędzały go w tarapaty, ale wydaje mi się, że autor w ten sposób chciał pokazać, iż taka jest natura ludzka. Ta przemiana ukazuje jak Metro zmienia ludzi. W książce przewijają się bohaterowie, których znamy z wcześniejszych części.

Oczywiście nie zabraknie ilustracji, które stworzyła Diana Siepanowa. Są one dopełnieniem treści oraz pięknie się prezentują i nie mogę wyjść z zachwytu, że obraz może tak trafiać w duszę czytelnika.

Podsumowując: pozycja ta jest gorsza od Metra 2033, zaś lepsza od Metra 2034. Jeśli przeczytaliście poprzednie tomy, po ten również sięgnijcie, gdyż na pewno was zaskoczy.

Za przekazanie egzemplarza recenzenckiego dziękuję wydawnictwu Insignis.

Tytuł: Metro 2035
Tytuł oryginału: Mempo 2035
Autor: Dmitry Glukhovsky
Wydawnictwo: Insignis
Seria: Metro (tom III)
Przekład: Paweł Podmiotko
Korekta: Piotr Mocniak
Projekt okładki: Ilja Jackiewicz
Ilustracje: Diana Stiepanowa
Wydanie: I
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Liczba stron: 552
Data wydania: 4.11.2015
ISBN: 978-83-65315-05-2
Reklamy

One thought on “RECENZJA | „Metro 2035” Dmitry Glukhovsky

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s