RECENZJA | „Metro 2033” Dmitry Glukhovsky

Ten, któremu starczy odwagi i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok, pierwszy dojrzy w nim przebłysk światła.

O Autorze (źródło – książka):

Dmitry Glukhovsky – rosyjski pisarz, dziennikarz i felietonista; pracował m.in. dla Euronews TV, Deutche Welle i Russia Today. Pisze na łamach „Harper’s Bazaar”, „l’Officiel” i „Playboya”. Laureat nagrody Europejskiego Towarzystwa Fantastyki Naukowej. Należy do młodego pokolenia rosyjskich literatów krytycznie oceniających politykę rosyjską władz i wzywających do pełnej demokratyzacji ustroju swojego kraju.

Największy rozgłos przyniosła Glukhovsky’emu postapokaliptyczna powieść Metro 2033, którą zaczął pisać w wieku 18 lat.

Po książkę sięgnąłem, gdyż przeczytałem na jej temat wiele pozytywnych recenzji. Sporo osób zachwycało się nad tym utworem, więc pomyślałem: czemu nie? Czy było warto?

Nie spodziewałem się, że ta książka aż tak mi się spodoba. Na początku było nudno, nie działo się nic, co by mnie zaskoczyło lub zaciekawiło. Na szczęście później zaczęło dziać się więcej, akcja nabierała tempa, było więcej krwi i tajemniczości. Nie jest to powieść prosta i lekka, podczas której czytania nie trzeba się nad niczym zastanawiać.

O książce (źródło – okładka utworu):

Słońce na twarzy, świeże powietrze w płucach, trawa pod stopami…
Słyszałem o takich rzeczach. Żyję w świecie bez nich,
w świecie pod ziemią. Nie pamiętam życia sprzed wybuchu.
Byłem chłopcem, kiedy mnie ocalili.
Czy te rzeczy mogą wrócić? Taką mam nadzieję.
Lecz teraz… Jedyne, czego się boję, to przyszłość.

Rok 2033. W wyniku konfliktu atomowego świat uległ zagładzie. Ocaleli tylko nieliczni, chroniący się w moskiewskim metrze, które dzięki unikalnej konstrukcji stało się najprawdopodobniej ostatnim przyczółkiem ludzkości. Na mrocznych stacjach, rozświetlanych światłami awaryjnymi i blaskiem ognisk, ludzi ci próbują wieść życie zbliżone do tego sprzed katastrofy. Tworzą mikropaństwa spajane ideologią, religią, czy po prostu ochroną filtrów wodnych… Zawierają sojusze, toczą wojny.

WOGN to wysunięta najbardziej na północ zamieszkała stacja metra. Po zagładzie przez długi czas pozostawała bezpieczna. Teraz jednak pojawiło się na niej śmiertelne niebezpieczeństwo.

Aretm, młody mężczyzna z WOGN-u, otrzymuje zadanie: musi przedostać się do legendarnej stacji Polis, serca moskiewskiego metra, aby przekazać ostrzeżenie o nowym zagrożeniu. Od powodzenia jego misji zależy przyszłość nie tylko peryferyjnej stacji, ale być może całej ocalałej w metrze ludzkości.

W środku książki znajdują ilustracje, które są po prostu ŚWIETNE! Przekazują wiele emocji, np. smutek czy strach. Przeogromny ukłon dla ich autora. Mapa, która jest wewnątrz przedniej i tylnej okładki jest bardzo przydatna i super, że została zamieszczona. Dzięki niej możemy śledzić ruchy bohaterów.

Bardzo podoba mi się pomysł Dmitra Glukhovsky’ego. Niebywałe coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się proste i logiczne: akcja rozgrywa się w nieczynnym metrze, gdzie mieszkają ludzie, bo… (nie chcę zdradzać za dużo informacji). Zostało przedstawione to w tak oryginalny i ciekawy sposób, że… Nie wiem co powiedzieć.

Artem musi przedostać się do Polis. Po drodze spotyka wiele bardzo różnych od siebie osób m.in. ludożerców i faszystów, stworzenia, które są przerażające i niespotykane, przeżywa momenty bardziej lub mniej śmieszne.

Metro 2033 nie jest zwykłą powieścią science fiction, która ma za zadanie przerazić czytelników i dać im do myślenia, że w sumie takie coś może się wydarzyć. Ma ona głębszy przekaz. Jaki? Według mnie jest protestem przeciw wojnom.

Podsumowując, polecam ten utwór smakoszom literatury science fiction z wyższej półki. Nie mogę się doczekać, aż sięgnę po drugi tom!

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis.

Tytuł: Metro 2033
Autor: Dmitry Glukhovsky
Wydawnictwo: Insignis
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Redakcja i korekta: Piotr Mocniak, Dominika Pycińska Pracowania 12A
Projekt okładki: Ilja Jackiewicz
Ilustracje: Diana Stiepanowa
Wydanie: III
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Liczba stron: 577
Data wydania: 4.11.2015
ISBN: 978-83-65315-01-4

Znasz przypowieść o żabie w śmietanie? Jak dwie żaby wpadły do dzbanka ze śmietaną? Jedna, myśląc racjonalnie, szybko zrozumiała, że opór jest bezcelowy i że losu nie da się oszukać. A może jest jakieś życie pozagrobowe, więc po co się niepotrzebnie wysilać i na próżno pocieszać płonnymi nadziejami? Złożyła łapki i poszła na dno. A druga była na pewno durna, albo niewierząca. I zaczęła się szamotać. Wydawałoby się, po co się szarpać, jeśli wszystko przesądzone? Szamotała się i szamotała… Aż ubiła śmietanę na masło. I wylazła z dzbanka. Uczcijmy pamięć jej towarzyszki, przedwcześnie poległej w imię postępu filozofii i racjonalnego myślenia.

Reklamy

4 thoughts on “RECENZJA | „Metro 2033” Dmitry Glukhovsky

  1. Jestem wielką fanką „Metra 2033”, teraz czekam tylko na trochę zbędnych środków finansowych, aby zakupić „Metro 2035”. Przyznam jednak, że szczerze liczę na to, że 3 część nie pozostawi u mnie niesmaku tak jak „Metro 2034”, które uważam za porażkę.

    Polubienie

  2. Posiadam niestety to starsze wydanie Metro 2033 i jak zobaczyłem jak wygląda Metro 2035 to kurcze przepaść. Nowe wydanie jest ekstra i w ogóle. A niestety u mnie sprzedaż poprzednich 2 tomów nie wchodzi w grę bo mam w nich autografy 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s