RECENZJA | „Red Rising: Złoty syn” Pierce Brown

Wszyscy jednak jesteśmy zranionymi duszami, potykającymi się w ciemności i rozpaczliwie próbującymi się poskładać w nadziei, że wyleczymy zadane nam rany.
Oto, co okładka mówi o autorze:
Dzieciństwo Pierce’a Browna upłynęło na budowaniu fortów i zasadzek na kuzynów, co odbywało się w lasach sześciu stanów USA oraz na pustyniach kolejnych dwóch. Ukończył college w 2010 i wówczas zaświtała mu w głowie idea kontynuowania nauki w Wyższej Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Niestety, nie posiada pierwiastka magii, więc czyniąc wysiłki, by zostać pisarzem, pracował jednocześnie jako manager mediów społecznościowych w nowo powstałej firmie technologicznej, harował jako wyrobnik dla Disneya – głównie w ABC Studios, poświęcał czas internetowej stronie NBC i nadawał nowe znaczenie stanowi braku snu, udzielając się jako pomocnik kampanii senackiej.
Obecnie mieszka w Los Angeles, gdzie skrobie opowieści o statkach kosmicznych, czarodziejach, ghulach oraz rzeczach dawnych i dziwnych.
O „Złotej krwi” jak i „Złotym synu” nie słyszałem wcześniej. Dowiedziałem się o nich dopiero, gdy wydawnictwo Drageus Publishing House napisało do mnie maila z pytaniem, czy chciałbym zrecenzować te dwie części. Po wyguglowaniu o nich informacji, zgodziłem się. Cieszę się, że to zrobiłem.
Ta część jest zdecydowanie lepsza od poprzedniej. Jest więcej akcji, opisów, którymi autor sprawił, iż poczułem się jakbym był bohaterem książki, manipulacji, tajemniczości i… krwi. Język jest lekki, pomysł świetny, a wykonanie… BAJKA! Nie mogę uwierzyć, iż przez długi czas nie czytałem literatury science fiction. Niebywałe jest to, że mimo wielu brutalnych scen są momenty wzruszające. Gołym okiem widać, że autor bardziej się rozwinął.
Opis z okładki:
Darrow au Andromedus, sławny absolwent Instytutu Marsa, wspina się coraz wyżej po szczeblach kariery wśród Złotej Elity. Jego drogę znaczy krew nie tylko wrogów, lecz i przyjaciół. Jednak celem Darrowa nie jest awans i bogactwo. Młodzieniec wypełnia inną misję – próbuje osłabić Złotych tyranów od wewnątrz i obalić ich bezwzględne rządy nad ludzkością.
WYDAJE SIĘ, ŻE JEST JUŻ BLISKO OSIĄGNIĘCIA CELU, GDY PONOSI KLĘSKĘ.
Świat Złotych gardzi przegranym i spycha ich na dno bez litości. Nie ma tu przyjaźni, lecz tylko sojusze – dawni bracia stają się wrogami, a śmiertelni wrogowie aliantami.
DARROW BOLEŚNIE SIĘ O TYM PRZEKONA.
Czy uda mu się podnieść? Czy zdoła wypełnić swoją misję? Czy też stanie się potworem jak inni i polubi okrucieństwo, w którym nauczył się żyć?
Tak jak wspomniałem w recenzji poprzedniego tomu, Darrow przeszedł przemianę. Stał się mężczyzną, który na szczęście nie stracił wcześniejszej wrażliwości. Mimo, iż przeniknął do ‚krainy życia’ Złotych, nie zapomniał o Eo.
Najbardziej w książce spodobał mi się pomysł, który jest niebanalny i oryginalny. Urzekły mnie też opisy. Wydawać się może, że autor żyje na tym Marsie i pisze o tym, co się jemu wydarzyło i tak dalej. Są one bardzo prawdziwe i dokładne, co jest ogromnym atutem. Minusem jest czcionka, która dla mnie jest trochę za mała, przez co bolały mnie oczy po godzinnym czytaniu. Zastanawia mnie jedynie okładka. Chodzi o to, że nie wiem w jaki sposób nawiązuje ona do treści utworu. Nie zdradza ona kompletnie nic, co nie jest dobre, bo po zobaczeniu jej nie wiadomo czego można się spodziewać. Okej, okładki nie mają być spojlerami, ale według mnie powinny chociaż w małym stopniu przybliżać fabułę książki albo jej bohaterów. Niemniej jednak została ona wykonana na wysokim poziomie.
Książkę polecam głównie smakoszom literatury science fiction, którzy lubią czytać utwory na wysokim poziomie, od których jest ciężko się oderwać.
Za przekazanie egzemplarza recenzenckiego dziękuję wydawnictwu Drageus Publishing House.

 

Tytuł: Red Rising: Złoty syn
Tytuł oryginału: Golden Son
Autor: Pierce Brown
Wydawnictwo: Drageus Publishing House
Seria: Red Rising
Przełożyła: Małgorzata Koczańska
Korekta: Agnieszka Pawlikowska
Projekt okładki: Design Partners
Wydanie: I
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Liczba stron: 503
Data wydania: 19.11.2015
ISBN: 978-83-64030-68-0
Reklamy

5 thoughts on “RECENZJA | „Red Rising: Złoty syn” Pierce Brown

  1. Mam w planach książki Browna, bo świetnie sobie radzą wśród zagranicznych czytelników. Mam nadzieję, że wydawnictwo zdecyduje się również na opublikowanie finałowego tomu 🙂

    Polubienie

  2. P,Brown właśnie skończył ostatnią część trylogii (przynajmniej tak podał na Facebooku). Wydawnictwo Drageus planuje wydanie III części „Red Rising” na początku roku 2016, gdy tylko powieść będzie gotowa po obróbce redakcyjnej do translacji. Już to zapowiedziano.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s