RECENZJA | „Restart” Amy Tintera

 

 –  Jestem martwa.
– Jak my wszyscy (…)
– Czyżbyś właśnie powiedziała żart?
– Drobny. Taki sobie.

Wahałem się, czy przeczytać tę książkę. Z jednej strony okładka oraz opis mnie zachęcały, lecz z drugiej gatunek nieco odpychał. Przeczytałem i muszę przyznać, że utwór jest ciekawy. Nie ma trudnych wyrazów, język jest prosty, pomysł oryginalny i świetnie wykonany, czasem akcja przynudzała, ale pod koniec książki przyśpieszyła, dzięki czemu końcówkę czytało się jednym tchem. Jedynie przyczepić mogę się do zakończenia, które jest słabe, bez żadnego wybuchu, który spowodowałby, że na drugą część czekałbym zniecierpliwiony (drugi tom i tak przeczytam). Muszę wspomnieć irytujących literówkach, które powtarzały się często. Mała czcionka również jest minusem.

Opis (źródło – okładka książki):

Przed pięciu laty Wren Connolly została postrzelona trzykrotnie w klatkę piersiową. Po 178 minutach powróciła. Jako restart – silniejsza, szybsza, posiadająca możliwość samoleczenia i niemal pozbawiona emocji. Im dłużej restart pozostaje martwy, tym mniej z człowieka w nim zostaje po powrocie. Wren 178 jest najbardziej martwym restartem w Republice Teksasu.
Ma siedemnaście lat i służy jako żołnierz Korporacji Odnowy i Rozwoju Populacji. Ulubioną stroną pracy Wren jest trenowanie nowych restartów, ale jej ostatni nowicjusz okazuje się najgorszym, z jakim kiedykolwiek miała do czynienia. Callum Reyes 22 jest praktycznie człowiekiem. Ma za słaby refleks, zadaje dużo pytań, a uśmiech stale obecny na twarzy chłopaka doprowadza Wren do szaleństwa. Jednak jest w nic\m coś, czego nie powinna zignorować. Kiedy Callum odmawia wykonania rozkazu, Wren dostaje ostatnią szansę na utrzymanie go w ryzach – inaczej będzie musiała go zlikwidować. [opis pochodzi z okładki książki]
–  Nie zamierzasz mi złamać niczego innego, prawda? – zapytał.
– Nie. Nie teraz.
– W takim razie później? Super. Nie mogę się doczekać.(…) Następnym razem zajmiesz się moją nogą? – zapytał. – Czy mogłabyś mnie uprzedzić? Na przykład: „Hej, zaraz złamię kość gołymi rękami. Przygotuj się.
Okładka jest świetna! Wywołuje we mnie strach, niepewność, symbolizuje rozlew krwi oraz to, że kobieta widoczna jest zimna, nieludzka i niebezpieczna. Wielki ukłon dla grafika, który ją wykonał.
Wren Connolly jest restartem, czyli człowiekiem, który po śmierci odrodził się. Ona jest sto siedemdziesiątką ósemką. Dużo osób się jej boi. Słusznie. Wren jest zimna, niebezpieczna, nieludzka, ‚maszynką do zabijania’… Jednak pewnej osobie udaje się odnaleźć w niej pierwiastek ludzki, który dodaje jej kolorytu, a zabiera ten obraz trupa. Udało się jemu wywołać na jej twarzy uśmiech, co jest wielkim sukcesem. Jedno jest pewne – nie chciałbym zobaczyć jej w nocy w mieście, gdyby w pobliżu nie było nikogo.
Polecam tę książkę. Fani literatury science fiction nie powinni być zawiedzeni. Za przekazanie egzemplarza recenzenckiego dziękuję wydawnictwu MAG.
Tytuł: Restart
Tytuł oryginału: Restart
Autor: Amy Tintera
Wydawnictwo: MAG
Przełożyła: Maria Gębicka-Frąc
Korekta: Magdalena Górnicka
Ilustracje na okładce: Dark Crayon
Opracowanie okładki: Piotr Chyliński
Wydanie: I
Oprawa: miękka
Liczba stron: 294
Data wydania: 23.09.2015
ISBN: 978-83-7480-562-9
Reklamy

2 thoughts on “RECENZJA | „Restart” Amy Tintera

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s