RECENZJA | „Red Rising: Złota krew” Pierce Brown

red-rising-tom-1-zlota-krew-b-iext36410671

Ukochany, ukochany,
Pamiętasz ten krzyk,
Gdy zima ustąpiła wiośnie?
On rośnie, on rośnie.
A my wzięliśmy swoje ziarno
I stworzyliśmy pieśń
Przeciwko ich chciwości.

Na dnie doliny
Usłysz kosy świst, kosy świst.
Na dnie doliny Usłysz żniwiarza śpiew
I pieśń o końcu zimy.

Synu mój, synu mój,
Pamiętaj niewolę,
Gdy złoci rządzili żelazną ręką.
Krzyczeliśmy, krzyczeliśmy,
Wołając o swoje,
Wołając o lepsze sny.

Oto, co nam okładka mówi o autorze:

Dzieciństwo Pierce’a Browna upłynęło na budowaniu fortów i zasadzek na kuzynów, co odbywało się w lasach sześciu stanów USA oraz na pustyniach kolejnych dwóch. Ukończył college w 2010 i wówczas zaświtała mu w głowie idea kontynuowania nauki w Wyższej Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Niestety, nie posiada pierwiastka magii, więc czyniąc wysiłki, by zostać pisarzem, pracował jednocześnie jako manager mediów społecznościowych w nowo powstałej firmie technologicznej, harował jako wyrobnik dla Disneya – głównie w ABC Studios, poświęcał czas internetowej stronie NBC i nadawał nowe znaczenie stanowi braku snu, udzielając się jako pomocnik kampanii senackiej.
Obecnie mieszka w Los Angeles, gdzie skrobie opowieści o statkach kosmicznych, czarodziejach, ghulach oraz rzeczach dawnych i dziwnych.

Jestem pozytywnie zaskoczony tą książkę. Nie należę do zagorzałych fanów literatury science fiction, ale ten utwór przekonał mnie do tego gatunku. Od początku do końca dużo się dzieje, a od połowy akcja trzyma w napięciu, lekki język, świetny pomysł, który został wykonany bardzo dobrze, narracja pierwszoosobowa. Nie ma sposobu, w którym udałoby mi się napisać wszystko to, co chciałbym powiedzieć o tej książce. Musicie to przeczytać!

Opis (źródło – okładka)

Życie Czerwonych na Marsie nie jest łatwe. Zwłaszcza życie Helldiverów, którzy w kopalniach Marsa wydobywają cenne helium-3. Nigdy nie widzą słońca. Nie zawsze mają co jeść. Żyją krótko. Umierają młodo.

I NIE MA DLA NICH SPRAWIEDLIWOŚCI.

Darrow, Helldiver, Czerwony górnik, przez okrutne prawo Złotych władców traci żonę, a potem sam zostaje skazany na śmierć. Nie wie jeszcze, że to dopiero początek.

Los daje mu szansę, aby walczyć o wolność dla swoich ludzi. O wolność wszystkich Kolorów niewolonych surowym prawem Złotych najeźdźców, którzy przed wiekami opanowali Układ Słoneczny.

Darrow musi tylko stać się Złotym. Wślizgnąć się w szeregi panujących i rozbić system od środka.

Przed nim nie tylko bolesna przemiana, lecz także długa i żmudna walka o pozycję na szczycie społecznej piramidy. Żeby stać się Złotym, Czerwony Helldiver musi nie tylko zmienić skórę, lecz także przeżyć. Co wcale nie jest takie proste, bo Instytutem Marsa, szkołą przyszłych władców, rządzi tylko jedna zasada: przeżyją najsilniejsi.

CZY SŁABY CZERWONY ZDOŁA SKOŃCZYĆ SZKOŁĘ BOGÓW?
CZY ZDOŁA ROZPALIĆ ZARZEWIE ZAGŁADY I OBALIĆ ZŁOTĄ TYRANIĘ?

Nawet najsilniejsza mrówka pozostaje tylko mrówką.

Bardzo spodobały mi się walki pomiędzy bohaterami. Są one bardzo dopracowane, dzięki opisom jesteśmy w stanie sobie je wyobrazić. Według mnie przy pisaniu kolejnych książek, autor powinien pójść w tę stronę.

W książce jest pokazana różnica między ludźmi, którzy należą do różnych (nazwijmy to) warstw społecznych. Złoci są tymi najlepszymi, którzy nie muszą nic robić, dowodzą innymi, przy okazji ich poniżając. Natomiast Czerwoni to ci od brudnej roboty, którzy mają najcięższą robotę do wykonania. Można to porównać do tego, co działo się kiedyś, mianowicie niewolnicy (w sumie chłopi również) robili to, co najcięższe fizycznie, a szlachta siedziała sobie, dyrygowała nimi i… wzbogacała się, by móc chodzi na bankiety.

Darrow, jest Helldiverem, pracuje w kopalniach wydobywając helium-3. Na początku wydaje mi się taki ciapowaty, starający się pokazać, iż jest prawdziwym mężczyzną, zazdrosny… Jednak pod wpływem późniejszych wydarzeń staje się facetem, dowódcą, od którego zależy życie innych, mężną i odważną osobą, z której można brać przykład. Na szczęście jego wrażliwość nigdy nie zniknęła.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Drageus Publishing House za przekazanie egzemplarza recenzenckiego. Na początku bałem się, czy sięgnąć po ten utwór, bo, jak wspominałem, nie należę do zagorzałych fanów tego gatunku. Na szczęście się nie zawiodłem i niebawem przeczytam drugi tom. Szczerze polecam wszystkim tę książkę. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie.

Tytuł: Red Rising: Złota krew
Tytuł oryginału: Red Rising Trilogy #1: Red Rising
Autor: Pierce Brown
Wydawnictwo: Drageus Publishing House
Seria: Red Rising (tom I)
Przekład: Kinga Składanowska
Projekt okładki: Design Partners
Korekta: Agnieszka Pawlikowska
Wydanie: II
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Liczba stron: 428
Data wydania: 19.11.2015
ISBN: 978-83-64030-67-3
Reklamy

3 thoughts on “RECENZJA | „Red Rising: Złota krew” Pierce Brown

  1. Początkowo w ogóle nie zwróciłam uwagi na tę książkę, ale muszę to jak najszybciej zmienić – uwielbiam takie klimaty, chociaż trudno mi znaleźć sci-fi, które mnie zadowoli. Wpisuję ją na listę must have, bo brzmi naprawdę intrygująco.

    Books by Geek Girl

    Lubię to

  2. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o tej książce, jakoś specjalnie mnie nie zainteresowała. Jednak po tylu pozytywnych recenzjach o tej książce, wprost muszę ją przeczytać 😛 Uwielbiam takie klimaty i coś czuję, że ta książka idealnie wpasowuje się w mój gust literacki 🙂
    Pozdrawiam 🙂
    http://mybooktown.blogspot.com/

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s